To był ciężki okres dla muzyków, wokalistów, DJ-ów, aktorów i wielu innych twórców, ale na szczęście sytuacja znowu wygląda lepiej. Może niektórzy ludzie już zapomnieli, jak to jest być na scenie, albo właśnie planują swój pierwszy występ.
Aby upewnić się, że jesteś w pełni przygotowany na nadchodzące festiwale, przeprowadziliśmy wywiad z muzykiem, który ma już doświadczenie sceniczne i dzieli się czterema ważnymi wskazówkami dotyczącymi Twojego własnego występu.

Chcesz być na bieżąco? Obserwuj nas na Instagramie lub Facebooku, żeby niczego nie przegapić. Gotowi? Zaczynamy.
Twój pierwszy występ – wokalista LMXX dzieli się 4 wskazówkami scenicznymi
P: Cześć LMXX, świetnie, że miałeś czas w tak krótkim czasie. W tym nowym formacie dajemy muzykom i producentom wgląd za kulisy przemysłu muzycznego i naprawdę cieszymy się, że jesteś tutaj, ponieważ dziś rozmawiamy o czymś odświeżającym: występach na żywo na scenie. Czy możesz szybko opowiedzieć naszym czytelnikom, czego do tej pory doświadczyłeś na scenie i jakie wrażenia z tego wyniosłeś?
*śmiech* Przede wszystkim dziękuję, że mnie zaprosiliście i pozwoliliście mi podzielić się moimi doświadczeniami. Jestem w tym od dłuższego czasu – moja kariera muzyczna rozpoczęła się około 2010 roku. Byliśmy młodzi, głodni sukcesu i po prostu tworzyliśmy dużo muzyki. Wtedy wszystko było trochę trudniejsze – produkcja, kontakty w mediach społecznościowych, organizowanie koncertów i tak dalej. Mimo to, moi kumple i ja staraliśmy się porwać publiczność na każdym występie. Wypuściliśmy wtedy nasz pierwszy angielski singiel i po prostu robiliśmy swoje.
P: Czy od razu po wydaniu pierwszych piosenek próbowaliście grać koncerty?
Tak, chcieliśmy zobaczyć, jak daleko możemy zajść, i od razu dostaliśmy dwa fajne koncerty. Gratulowaliśmy na żywo tak mocno, że promotorzy mówili, że na żywo byliśmy lepsi niż na płycie.
Potem rozpoczęła się mała podróż. Nie zawsze graliśmy własne koncerty jako headlinerzy, ale często byliśmy bookowani jako support dla dużych artystów z USA i Niemiec. Poziom był niezwykle wysoki. Dziś występuję już tylko jako solista i niedługo znowu będę grał własne koncerty w Hamburgu. Doświadczenie z ostatnich lat zdecydowanie pomaga.
Afrobeats połączone z popowymi melodiami. Niemiecki wymieszany z angielskim. Połączone jak mleko z miodem, tworzą nową generację AFROPOP-u. Afryka pojednana z Europą w swojej najpiękniejszej formie. Nikt nie robi tego lepiej niż LMXX. Ze swoim najnowszym projektem Sonne im Norden przełamuje wszelkie bariery między niemiecką kulturą pop i afrykańskimi rytmami.
P: Wyobrażam sobie, że przed takim koncertem jest dużo szacunku dla publiczności – oczekiwania są wysokie, kiedy ludzie idą na koncert poszukiwanego artysty z USA. Czy kiedykolwiek miałeś doświadczenia jako support, które zmieniły twoje brzmienie lub tożsamość artystyczną na dłuższą metę, po obejrzeniu występu głównego wykonawcy?
Absolutnie. To naprawdę dobre i ważne pytanie. Nie jest łatwo – jesteś bookowany i pożądany, ale ostatecznie nadal jesteś supportem dla kogoś, kto jest już w pełni uznany. Oczekiwania są wysokie. Jedynym sposobem na wygraną jest pokazanie swojej pasji i pozostawienie trwałego wrażenia.

Ludzie powinni pomyśleć: „Ten występ był tak dobry, muszę wiedzieć, kim jest ten artysta”. To powinno być motywacją dla każdego artysty. To Twoja szansa na osiągnięcie następnego poziomu, ponieważ występy na żywo wciąż są głównym źródłem dochodu dla wielu artystów.
P: Jak radzisz sobie z tremą przed takim występem?
Osobiście traktowałem każdy występ jak swój własny. Każdy występ był dla mnie tym występem. Punktem kulminacyjnym. Głównym show. Nie obchodziło mnie, kto występował przede mną czy po mnie.
Z takim nastawieniem szedłem na te koncerty, często z piosenkami, których publiczność nawet nie znała. To sprawia, że jest jeszcze trudniej – artysta jest super sławny, a sala wyprzedana.
Jako support dla Busta Rhymes, Trey Songz, Ace Hood, nagle stajesz przed 5 000 do 10 000 ludzi, którzy nic o tobie nie wiedzą. Zawsze chciałem im udowodnić, że na tej scenie stoi prawdziwy artysta i że właśnie dobrze się bawili.
To była moja formuła i tak właśnie dostawałem coraz więcej koncertów. Promotorzy przychodzili do mnie i dzwonili bezpośrednio, gdy tylko artyści przylatywali do Niemiec. To było szalone – Kolonia, Düsseldorf, Hamburg, Berlin, o2 Arena, Alsterhaus, Große Freiheit 36, Docks – zrobiłem wszystko i wykorzystałem każdą okazję.

P: Ładnie. Czyli utrzymywałeś też kontakt z promotorami i sam załatwiałeś koncerty?
Każdy artysta, który działa w branży muzycznej i chce coś osiągnąć, jest odpowiedzialny za siebie. Nawet jeśli współpracuję z wytwórnią, to nadal moim zadaniem jest doprowadzenie siebie tam, gdzie chcę być. Nieważne, co inni dla mnie robią, ja muszę zrobić więcej.
Dla mnie normalne było dzwonienie do promotorów osobiście. Czasami przekazywałem sprawy zarządowi, ale zawsze dbałem o to, żeby iść do przodu.
Oczywiście, najpierw należy ustalić priorytety i na ich podstawie budować swoje plany. Chciałem poznawać nowych ludzi i prezentować swoją muzykę publiczności.
Chodzi mi o to, że dzisiaj wydajesz singiel i nie wiesz, jak wyglądają ludzie, jak reagują, jak bawią się na żywo. A ja chciałem to odkryć.
P: Dziękuję za te spostrzeżenia. Podaj nam trzy wskazówki, o których powinni pamiętać wokaliści, instrumentaliści lub producenci i DJ-e przed swoim pierwszym występem.
Pierwsza wskazówka, jaką możemy Ci dać, to: uświadom sobie, dlaczego to robisz. Dla mnie zawsze chodziło o pozostawienie trwałego, pozytywnego i autentycznego wrażenia na publiczności. Kiedy wiesz, co robisz, wątpliwości same zaczynają znikać.
P: A wskazówka 2?
Musisz wiedzieć, jakie jest twoje brzmienie i jaka jest twoja własna energia. W ten sposób możesz skuteczniej przekazać swoją energię tłumowi. Czy jesteś typem imprezowicza? Co masz, aby wizualnie wspomóc swoje imprezowe brzmienie? Jak chcesz wykonywać swoje piosenki? Jeśli grasz duży, imprezowy utwór, ale wykonujesz go super łagodnie, to trochę się to kłóci.
Wracając do „znajomości własnego brzmienia” – to także oznacza poznawanie siebie. Co lubisz, czego nie lubisz. Umiejętność przełożenia tego, co lubisz, na muzykę. Tak rozwijasz swoje brzmienie z czasem. I to nie dzieje się z dnia na dzień. To wymaga czasu. Musi żyć, uczyć się i ewoluować.
P: Czyli żeby znaleźć swoje własne brzmienie, trzeba regularnie słuchać swoich piosenek, analizować je i ćwiczyć?
Sto procent. Pójdę jeszcze głębiej: kiedy słyszysz moje piosenki, wiesz, jak mówię i jak się zachowuję. Słuchacz uzyskuje jeszcze bardziej bezpośrednie połączenie z tym, co mówię lub jak się czuję. Zagłębianie się w nastrój i próba wywołania empatii poprzez wrażliwość – to mi pomaga.

P: Brzmi nieźle. Czy masz wskazówkę 3?
Publiczność jest królem. Musisz być elastyczny, bo jeśli pojawiam się gdzieś i robię swoje, ale publiczność nie czuje klimatu, to moim zadaniem jako artysty jest dowiedzieć się, jaki klimat faktycznie tu działa. A potem to właśnie puszczam.
Więc nie powinieneś wychodzić na scenę z gotowym zestawem i mówić „Bracie, robię swoje. Utwór 1, utwór 2, utwór 3.” Powinieneś żyć i czuć chwilę.
Jeśli ludzie nie reagują na utwór 1 i utwór 2, ale masz jeszcze w zanadrzu utwory 7 i 8, których nie planowałeś zagrać – i wprowadzasz je, aby zaskoczyć publiczność – możesz jeszcze odwrócić sytuację. Jeśli chcesz, aby ludzie za tobą podążali lub poważnie traktowali to, co robisz i szanowali to, co kochasz, to ten wysiłek jest tego wart i to jest właściwa droga.
P: Trochę jak dobry DJ w klubie. Oni też wiedzą, kiedy nadszedł czas, żeby coś zmienić. Bycie elastycznym to coś, o czym ludzie często zapominają. Świetna uwaga.
Pamiętam to także z moich wczesnych lat. Jako muzyk nie zawsze mogłeś sobie pozwolić na własnego DJ-a, albo nie miałeś przyjaciela, który mógłby to zrobić. Jeśli występujesz w klubie, możesz skończyć z rezydentem DJ-em. Ale ogólnie – zwłaszcza w klubach – zawsze lepiej jako wokalista czy raper występować z DJ-em, którego znasz. Ktoś, kto zna twój styl. Ktoś, kto może ci pomóc, gdy publiczność nie rusza. Wtedy twój DJ może zagrać coś o kilka BPM szybciej lub dorzucić jakieś efekty.
To zupełnie inny poziom sztuki. Ale to też luksus. Uśmiech. Mimo to, jest to coś, do czego powinieneś dążyć.
Miejsca o różnym środowisku dźwiękowym:
- Klub
- Klub plażowy
- Open air
- Festiwal
- Sala koncertowa
- Arena
- Telewizja na żywo
- Radio
- Na żywo lub z playbacku
P: Skoro już wspomniałeś o DJ-ach i producentach – jeszcze jedno pytanie. Czy możesz podzielić się czwartą wskazówką, konkretnie dla producentów? Bądźmy szczerzy, DJ ma doświadczenie z publicznością, ale wielu producentów domowych nigdy nie było na scenie. Jak producenci mogą przygotować się do swoich pierwszych występów na żywo?
Po pierwsze, musisz wiedzieć, jaki to rodzaj koncertu. Czy to sala koncertowa, koncert klubowy, open air? I co najważniejsze, musisz znać swoją rolę – czy występujesz na scenie z artystą, czy jesteś bardziej w tle, czy głównie odpowiadasz za dźwięk.
Jeśli występujesz z głównym wykonawcą, musisz znać swój techniczny setup, ale musisz też być elastyczny. To samo dotyczy DJ-a. Jeśli wszyscy grają trap, a ty chcesz zacząć od dancehallu, to pomaga, gdy DJ wie, co robi i potrafi dopasować setlistę.

Jeśli jesteś producentem w tle, to ważne jest, jak brzmi dźwięk. Jak brzmią głośniki (PA) w miejscu występu? Jak artysta wykonuje utwór, który wyprodukowałem? Czy beat brzmi świetnie, czy bas gdzieś dudni?
Większość czasu otrzymujesz soundcheck i myślimy, że to najważniejsze okno dla producenta. Wtedy możesz sprawdzić swój dźwięk i pomieszczenie oraz porozumieć się z lokalnymi inżynierami. Jeśli twój dźwięk jest dobry, jesteś już w połowie drogi.
P: Więc pierwszy występ nie musi być najlepszy. Na scenie może być wiele wspaniałych chwil, jeśli będziesz pracował nad sobą.
Możesz pozostawić trwałe wrażenie, nawet jeśli coś poszło nie tak. Ludzie powinni wrócić do domu i powiedzieć: „Ten gość LMXX miał coś interesującego. Zobaczymy – może jeszcze o nim usłyszę.”
P: Bardzo dziękuję LMXX za spostrzeżenia i wspaniałą rozmowę. Zanim zakończymy, powiedz nam, kiedy pojawi się Twoja nowa muzyka. Czy coś jest blisko? Wspomniałeś o koncercie w Hamburgu.
W nocy z 22 na 23 lipca ukazał się mój nowy singiel. To pierwszy singiel z nadchodzącego albumu Afrobeat, który ukaże się pod koniec roku. Nazywa się Sonne im Norden.
24 lipca odbył się także koncert plenerowy w Hamburgu. Wydarzenie nazywa się ROOTS i ludzie mogli zobaczyć mnie ponownie na żywo i sprawdzić nowy klimat.
Mam też kanał na YouTube, gdzie przedstawiam młodych, wschodzących artystów. Każdy, kto jest w ruchu, jest bardzo mile widziany.
Chcesz dowiedzieć się więcej o LMXX? Obserwuj go na Spotify i w mediach społecznościowych.






